Czy polski system certyfikacji F-gazowej wymaga zmian?
W miesięczniku Rynek Instalacyjny ukazał się artykuł Joanny Ryńskiej poświęcony jakości polskiego systemu certyfikacji F-gazowej. Publikacja porusza temat, o którym przedstawiciele branży mówią od lat – rosnącej liczby nierzetelnie przeprowadzanych szkoleń i egzaminów oraz ich wpływu na bezpieczeństwo pracy i jakość usług świadczonych w sektorze HVACR.
Problem nabiera szczególnego znaczenia w związku z wdrażaniem Rozporządzenia UE 2024/573, które rozszerza obowiązek certyfikacji również na osoby pracujące z czynnikami alternatywnymi, w tym czynnikami palnymi, dwutlenkiem węgla i amoniakiem. W przypadku tych substancji odpowiednie przygotowanie techniczne nie jest już wyłącznie kwestią jakości usług, ale przede wszystkim kwestią bezpieczeństwa.
Certyfikat powinien potwierdzać kompetencje
Jak podkreślono w artykule, certyfikat F-gazowy jest dokumentem uznawanym na terenie całej Unii Europejskiej. Jego rolą jest potwierdzenie, że osoba wykonująca prace przy urządzeniach chłodniczych, klimatyzacyjnych, pompach ciepła oraz agregatach chłodniczych w samochodach ciężarowych chłodniach i przyczepach chłodniach posiada odpowiednią wiedzę oraz umiejętności praktyczne.
Tymczasem od kilku lat na rynku funkcjonują podmioty oferujące szkolenia i egzaminy w formule „gwarancji zdawalności”, często realizowane w ciągu jednego dnia, bez odpowiedniego zaplecza technicznego i bez rzeczywistej weryfikacji kompetencji uczestników. Zjawisko to było wielokrotnie sygnalizowane przez organizacje branżowe oraz opisywane w mediach branżowych.
Dwa różne modele szkolenia
Z perspektywy Fundacji PROZON rynek certyfikacji wyraźnie podzielił się na dwa segmenty.
Pierwszy tworzą wyspecjalizowane ośrodki od lat związane z branżą HVACR, zatrudniające ekspertów i prowadzące szkolenia zgodnie z wymaganiami technicznymi oraz obowiązującymi przepisami. W tych ośrodkach certyfikat jest efektem procesu edukacyjnego obejmującego zarówno teorię, jak i praktykę.
Drugi segment stanowią podmioty, które traktują certyfikację przede wszystkim jako działalność komercyjną, oferując szybkie egzaminy i deklarując niemal stuprocentową zdawalność. Jak wskazuje artykuł, wobec części takich jednostek Urząd Dozoru Technicznego prowadził kontrole, a niektóre były wykreślane z rejestru jednostek oceniających. Problem polega jednak na tym, że obowiązujące przepisy nie pozwalają skutecznie wyeliminować je z rynku.
Skąd szacunki dotyczące skali zjawiska?
W dyskusji publicznej pojawiła się również informacja, że ponad 80% egzaminów F-gazowych mogło być przeprowadzonych przez podmioty, których sposób przeprowadzania egzaminów budzi poważne zastrzeżenia.
Jak wyjaśnia prezes Fundacji PROZON, Krzysztof Grzegorczyk, nie są to dane pochodzące z rejestrów Urzędu Dozoru Technicznego, lecz szacunki oparte na analizie rynku oraz ankiecie przeprowadzonej wśród kilkunastu uznanych ośrodków szkoleniowych działających od wielu lat w branży HVACR.
– Z uzyskanych odpowiedzi wynika, że łączny udział tych ośrodków w rynku egzaminów F-gazowych w 2025 roku nie przekroczył 20%. Na tej podstawie szacujemy, że ponad 80% egzaminów zostało przeprowadzonych przez podmioty oferujące egzaminy pod hasłem „gwarancji zdawalności”, często bez odpowiedniego zaplecza technicznego i warunków do rzetelnej oceny umiejętności kandydatów. Jest to szacunek dotyczący struktury rynku egzaminów w 2025 roku, a nie oficjalne dane UDT.
Nowe przepisy to szansa na poprawę jakości
Zdaniem wielu przedstawicieli branży, nowelizacja polskiej ustawy F-gazowej, wdrażająca wymagania Rozporządzenia UE 2024/573, jest szansą na uporządkowanie systemu certyfikacji i podniesienie jakości kształcenia personelu technicznego.
Nowe przepisy obejmą nie tylko fluorowane gazy cieplarniane, ale również czynniki alternatywne, a certyfikaty wydawane na okres siedmiu lat będą wymagały okresowego potwierdzania kompetencji. Oznacza to, że jeszcze większego znaczenia nabiorą rzetelne szkolenia oraz rzeczywista weryfikacja wiedzy i umiejętności osób wykonujących prace przy urządzeniach chłodniczych, klimatyzacyjnych i pompach ciepła.
Jak podkreśla Krzysztof Grzegorczyk, prezes Fundacji PROZON, branża od wielu miesięcy aktywnie pracuje nad rozwiązaniami, które pozwolą ograniczyć nadużycia i przywrócić właściwą rangę certyfikacji.
– Na przełomie 2024 i 2025 roku Fundacja PROZON zorganizowała 14 paneli dyskusyjnych z udziałem przedstawicieli branży HVACR oraz administracji publicznej. Spotkania moderował śp. prof. Janusz Kozakiewicz, który pozostawił nam jasne wytyczne dotyczące mechanizmów, które powinny znaleźć się w nowych przepisach. Celem jest maksymalne ograniczenie możliwości uzyskania certyfikatu przez osoby, które nie posiadają kompetencji niezbędnych do bezpiecznej pracy przy urządzeniach chłodniczych, klimatyzacyjnych i pompach ciepła. Wierzymy, że wdrożenie tych rozwiązań pozwoli odbudować zaufanie do systemu certyfikacji i sprawi, że certyfikat ponownie będzie realnym potwierdzeniem wiedzy i umiejętności, a nie tylko formalnym dokumentem.
Misją PROZON jest jakość, a nie liczba wydanych certyfikatów
Od początku funkcjonowania systemu certyfikacji Fundacja PROZON konsekwentnie podkreśla, że celem szkolenia nie jest samo wydanie dokumentu, lecz przygotowanie specjalistów do bezpiecznej pracy z F-gazami i czynnikami alternatywnymi.
Dlatego jako pierwsi w Polsce uruchomiliśmy szkolenia przygotowujące do uzyskania europejskiego certyfikatu A1 zgodnego z wymaganiami Rozporządzenia UE 2024/573. Wierzymy, że bezpieczeństwo branży HVACR zależy nie od liczby wydanych certyfikatów, lecz od jakości kompetencji osób, które je posiadają.
Źródło: https://www.rynekinstalacyjny.pl/artykul/pompy-ciepla/185369,problemy-z-polska-certyfikacja-f-gazowa